Czyli nowy silnik w skórze bękarta.
Nowy silnik Hondy to czterosów z dwoma garami. Podobno spala mniej niż 3,7 litra na 100 km. Według danych Hondy, silnik jest 40% lepszy od innych sportowych modeli w klasie. Nie jest to duże osiągnięcie biorąc pod uwagę, że postęp w produkcji ekonomicznych silników nie należy do szybkich. Honda NX 250 z 1989 pali tylko 0,5 litra mniej, niż Duke 125, 20 lat później. Oba motocykle mają podobne osiągi jeśli chodzi o max speed. Przeciętna 6setka z 2011 pali tylko litr mniej niż ta z 1998 (to przecież 13 lat!).
Ten „innowacyjny” silnik po raz pierwszy będzie montowany w jednośladzie, który wygląda jak dziecko skutera przelecianego przez sport-tourera. Nowy będzie nazywał się Integra. Wygląda na to, że nazwa powstała po imprezie integracyjnej skutera PCX z VFR 1200F. Biorąc pod uwagę prawdopodobnych rodziców nowego dziecka Hondy, mogę jedynie przypuszczać, że jego moc będzie między 30, a 90 koni, bo producent zapomniał wspomnieć o tym „mało istotnym” fakcie jakim jest liczba koni produkowanych przez jednostkę napędową. Jeśli prędkość maksymalna będzie poniżej 160 km/h przy podanym spalaniu, to o postępie nie ma co mówić. Integra nie wygląda na skuter, bo taki ma przecież chronić spodnie garnituru od drogi, na motocykl też nie wygląda, co może sugerować, że jego odbiorcą będą ludzie o niesprecyzowanych preferencjach seksualnych.


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.