
Tragiczny wypadek w skutek którego śmierć poniósł młody 24-letni zawodnik MotoGP Marc Simoncelli miał miejsce w Malezji na torze Sepang. Dyrekcja Wyścigów zorganizowała specjalną konferencję wyjaśniającą śmierć Włocha. Konferencję poprowadził Paul Buttler - Dyrektor Wyścigu i reprezentant IRTA.
"Niewątpliwie wszyscy wiecie czemu tu jesteśmy" rozpoczął Buttler. Następnie powiedział oczywisty cel zwołania spotkania, później przedstawił członków zgromadzenia w skład którego wchodzili: doktor Claudio Macchiagodena z Clinica Mobile, Dorny Javier Alonso - reprezentant, Claude Denis z FIM oraz Franco Uncini specjalista do spraw bezpieczeństwa.
Pierwszy głos przypadł Macchiagodenie, który powiedział: "Jestem bardzo smutny z powodu tego, że jestem tutaj i opowiadam o śmierci Marco Simoncelliego naszego przyjaciela. Podczas wypadku, w trakcie którego został on uderzony przez innych zawodników, doznał on poważnych obrażeń głowy, szyi oraz klatki piersiowej. Kiedy dotarł do niego personel medyczny, był on nieprzytomny. W karetce doszło do zatrzymania akcji serca, a nasz zespół rozpoczął resuscytację. W Centrum Medycznym z pomocą naszych oraz lokalnych lekarzy, udało nam się go zaintubować i odsączyć trochę krwi z klatki piersiowej. Reanimacja trwała czterdzieści pięć minut, staraliśmy się mu pomagać najdłużej jak to było możliwe. Niestety, nie udało nam się go uratować i Marco zmarł o godzinie 16:56 czasu lokalnego."
Z sali pojawiło się pytanie: "Na zdjęciach TV widać, że kask spadł z głowy Marco w momencie uderzenia. Czy macie jakiekolwiek wytłumaczenie tego zdarzenia?"
-"Sądzę, że odpowiedź na to pytanie udzielimy przy innej okazji. Wszystkie konsekwencje i okoliczności zostaną dokładnie zbadane w czasie śledztwa." Odpowiedział Buttler.



Drugim pytaniem jakie padło podczas konferencji prasowaej był stan zdrowia Edwardsa. Macchiagodene odpowiedział: "Miał on dyslokację barku i podczas zabiegu znieczulającego, bark został nastawiony i jest w dobrej pozycji, jest wszystko dobrze."
Ostatnie słowa należały do Buttlera, który powiedział: „Nasze wyrazy współczucia kierujemy w stronę jego rodziny i chcemy pokazać w każdy możliwy sposób, jak wielki respekt on u nas budził.”

Simoncelli zmarł tydzień po tym jak w IndyCar gwiazda - Dan Whekdon stracił życie w wyścigu w Las Vegas.

