flm


Portal Poradnik Warsztat Kupno motocykla po sezonie

Kupno motocykla po sezonie

Minęły wakacje, dla niektórych z nas czas sezonowej pracy, dokładania do kupki z napisem „na motocykl” kolejnych banknotów. Nadchodzi pora, aby spożytkować ciężko zarobione pieniądze. Jak nie zmarnotrawić złotówek nerwów i czasu – o tym poniżej.

 

 

 

Na początku musimy zdać sobie sprawę z jednej podobno oczywistej rzeczy.

97% sprzedających zrobi niemalże wszystko, aby zatuszować niedoskonałości sprzedawanego moto i wycisnąć te kilka stówek więcej. Historie o dziadku jeżdżącym na grzyby R1, księdzu dojeżdżającym wyczynowym enduro do parafian mieszkających w nieco odleglejszych zakątkach parafialnego rewiru, czy wreszcie kobiecie jeżdżącej lśniącą Hayką na spotkania w klubie seniora odstawmy tam gdzie ich miejsce czyli między bajki.

Jeżeli ktoś nawet najbardziej zielony kupuje motocykl to zna jego możliwości i przeznaczenie przynajmniej z opowieści sąsiada. Dres kupujący „ścigacza” wie, że ten sprzęt z********a, enduro czy cross nieźle ora, a Er5 czy GS500 to moto na początek. Nikt kto jest głupi nie kupi sobie ER5 tylko przygodę zacznie od litrowej Ninjy i to koniecznie z przelotem. Zakup motocykla od kogoś takiego to pierwszy gwóźdź do trumny.

I tak wyżej wspomniany dres będzie orał biednego plastika do odcięcia na pierwszych dwóch biegach bo szybciej trzeba się kłaść w zakręcie, a jemu do tego daleko, enduro będzie fruwało z nie nasmarowanym łańcuchem i bez oleju itp. itd.

 

Jeśli ktoś kupił motocykl i dbał o niego, to na pewno będzie w stanie nam powiedzieć co w nim robił, gdzie i za ile, a przede wszystkim co jest do zrobienia. My przy odrobinie wiedzy czy pomocy kogoś bardziej doświadczonego jesteśmy w stanie owe słowa zweryfikować.

Sprawa druga. Kupując motocykl PO sezonie jest on PO sezonie, czyli nigdy nie będzie w stanie idealnym. Chyba, że ktoś w sezonie remontuje, a zimą jeździ, jednak takich przypadków nie znamy. Wydatki typu olej, klocki, świece to kwestie, które można pominąć, bo to zrobić powinien każdy w dzień zakupu motocykla jako czułe przywitanie.

O ile w okresie wrzesień/październik możemy znaleźć jeszcze sztuki specjalnie nie dopieszczane czyli takie jak zakończyły sezon to w późniejszych miesiącach sprawa robi się coraz trudniejsza, gdyż ślady po kolizjach zostają usuwana, a wraz z każdą taką operacją cena zbliża się do maksymalnej rynkowej danego modelu/rocznika, a my tracimy możliwość poznania ubiegło sezonowej przeszłości sprzęta. Nie wspominam o tym, że płacimy za egzemplarz nie wart danej sumy.

Motocykliści według wielu ogłoszeń to podróżnicy lubiący poznawać świat i często zmieniać miejsce zamieszkania oraz rzeczywistość wokół siebie:

„sprzedaję z powodu wyjazdu”

„sprzedaję bo urodziło mi się dziecko”

lub bogobojni potulni mężowie:

„głównym powodem sprzedaży są naciski żony, która nienawidzi motocykli”.

Sezon przelatany, więc czas odebrać poród, spakować walizę czy stać się najlepszym mężem świata. Teksty tego typu umieszczamy tuż obok babci na Hayce.

Zmierzając ku końcowi. Zakup jakiegokolwiek pojazdu w naszym pięknym kraju wiąże się ze sporym ryzykiem. Motocykla chyba z największym, a motocykla po sezonie widzianego kilkadziesiąt minut na oczy to już prawdziwy totolotek.

Bądźcie czujni moi drodzy i pamiętajcie, że co się odwlecze to nie uciecze. Sezon się kończy, a zatem nie tracicie czasu tylko go zyskujecie.

Szukajcie, a będzie wam dane! - jak powiedział... jak powiedziałem ja :)

 

Kalendarz

<<  Maja 2012  >>
 P  W  Ś  C  P  S  N 
   1  2  3  4  5  6
  7  8  910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Polecamy