flm


Portal Poradnik Techniki jazdy Nauka jazdy na gumie

Nauka jazdy na gumie

Jeśli trafiliście tutaj to naiwno macie w głowie dobrze poprzestawiane. To znaczy, że od dziecka dźwięk silników wzbudzał ciekawość i przyspieszał bicie serca. Ja także reagowałem podobnie. Nic z powyższych zjawisk nie wzbudza takiego zainteresowania jak jazda na gumie. Czy to w sposób pozytywny czy negatywny. Dla mnie jest wyznacznikiem codziennego życia. Jest niczym chińska zupka na obiad (śniadań nie jadam). Mimo że nie opanowałem tej sztuki chciałem podzielić się kilkoma wskazówkami, które dostałem od tych, z których brałem przykład. Gumowanie to coś, co przyciąga wzrok innych, daje nam dużo frajdy, dużo ADRENALINY no a przede wszystkim daje nam mnóstwo możliwości na kontuzje.

Od czego należy zacząć?

Nie chcę tutaj odpowiadać na pytania typu: z ilu obrotów postawić moją srebrną R6 na gumę? Jak mocno powinienem ruszyć manetką? Itp. Przede wszystkim należy zacząć od przygotowań.

 

Po pierwsze Primo UBRANIE !!!

Dobry kask to podstawa. Jeździć można w każdym, który jest bezpieczny. W przypadku gdy rozpoczynamy zabawę można np. ściągnąć szybkę. Po co? Na przykład po to, żeby jej nie przerysować gdy spadniemy, żeby dostarczyć więcej powietrza i nie gotować się w kasku. Na pewno dużą uwagę trzeb zwrócić na kręgosłup. Nawet najlepsi stunterzy światowej klasy jeżdżą z protektorem na kręgosłupie. Żółwiki ubiera każdy. Często widać na zawodach stunterów bez koszulek, w krótkich spodenkach, ale z żółwiem na plecach. Kolejna opcja to porządne buty. Na pewno muszą być wygodne aby ułatwić operowanie hamulcem i biegami. Ważne też aby kurtka i spodnie były odporne na przetarcia. Można zawsze zastosować ochraniacze zewnętrzne. Można wtedy jeździć w wysokich temperaturach i mieć maxymalną wentylację. Ja osobiście staram się zawsze mieć pełne kombi na sobie.

Pewnego razu ubrałem na spodnie motocyklowe oraz jeansy z racji niskiej temperatury. Miałem dużo szczęścia, że pod spodem miałem na sobie spodnie z ochraniaczami odporne na przetarcia. Przy glebie na plecy, przy 80km/h z jeansów poschodziły kieszenie... :D

Natomiast bielizna termoaktywna z pod spodu podarła się. Najmocniejsze spodnie nie pokazały na sobie żadnych śladów walki z asfaltem :D To na pewno dobry przykład na to, że odzież przydaje się przy ćwiczeniach. Gdy nabierzemy już wprawy możemy ograniczyć się do kasku i żółwia. Wygodne ciuchy zapewnią nam większa swobodę ruchów. Rękawiczki to kolejna ważna opcja. Ja osobiście używam materiałowych crossowych. Są najcieńsze i dają nam maxymalną precyzję i kontrolę nad sprzętem. Niestety są też najdelikatniejsze i dają średnią (czytaj. beznadzieją ) ochronę. Gdy strój mamy dopięty na ostatni GUZIK (suwak), bierzemy się za rozmyślanie nad odpowiednim miejscem.

Miejscówka

W zależności od motocykla szukamy miejscówki, w której po pierwsze można pozwolić sobie na głupoty oraz nie będziemy przeszkadzać innym.  W przypadku motocykli enduro/cross sprawa jest prosta. Kawałek szutrówki, piachu pola itp. I mamy idealne miejsce. W przypadku szosowego sprzętu potrzebujemy większej przestrzeni i lepszej nawierzchni. Idealnie do tego nadają się stare lotniska i pasy awaryjne. Ważne aby miejsca nie miały żadnych niespodzianek. Takich jak dziury, drzewa, krawężniki itp. Po prostu mają zapewnić nam maximum bezpieczeństwa. To słowem wstępu. Jest tego sporo, ale są to sprawy niezwykle istotne, wiec warto zwrócić na nie uwagę.

Od czego zacząć właściwe gumowanie?

Przede wszystkim wyczuć sprzęt. Z maszyną trzeba się oswoić i sprawdzić w jakich obrotach dobrze ciągnie. Można także wypróbować przebijanie biegów na sucho (w jeździe na płaskim), co może później przydać się przy jeździe na kole. Gdy przejdziemy przez te etapy, pozostaje nam... próbować. Przed rozpoczęciem wstawania trzeba zapamiętać najważniejszą rzecz. NOGA NA HEBLU!! Mimo tego komunikatu, i tak większość ląduje na plecach. Ale jak to się mówi „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”. Na gumę warto wstawać bez sprzęgła. W tym przypadku oszczędzamy tarcze sprzęgłowe. W przypadku stawiania moto z gazu – oszczędzamy sprzęgło za to bardziej obrywa skrzynia biegów oraz napęd, ponieważ tutaj występuje mocne szarpnięcie.

Na początki proponuję jednak stawianie moto ze sprzęgła np. z 2 biegu. Stawianie ze sprzęgła daje nam ten atut, że moto płynnie wchodzi na określoną wysokość, nie jesteśmy narażeni na nierówne bujanie związane z krzywą momentu. 1 bieg  może okazać się za mocny, ale jeśli nie da rady na 2, schodzimy do 1. Jedziemy ze średnią prędkością i strzelamy po obrotach. Zaczynamy od najniższych aż do skutku. Wszystko robimy odruchowo na słuch. Bez patrzenia na zegary. Jak już mówiłem wcześniej, po prostu każdy sprzęt trzeba wyczuć. Osobiście ucząc się, nigdy nie patrzałem na zegary. Mnie to rozpraszało, choć wiem, że niektórym możne pomagać. Jeśli moto się podniesie należy nacisnąć hebel. OD RAZU!! Chodzi o to, żeby wyrobić sobie nawyk. Początkowo będziemy mieli wrażenie, że moto podniosło się i już byliśmy w pionie. Nic bardziej mylnego. Moto zapewne oderwało się raptem kilka cm od ziemi. Te głupie wrażenie trzeba niestety przełamać. Po raz kolejny strzelamy ze sprzęgła i ciągniemy aż moto podniesie się wyżej, do momentu w którym będzie nam się wydawać że lecimy na plecy. To oznacza że już jest ok. Ten punkt trzeba wyczuć. Pozwoli nam to na jazdę bez ograniczeń.

Oprócz obrotów jazdę ułatwia nam hamulec. Obroty pozwalają nam podnieść motocykl i przyspieszać. Hamulec natomiast pozwoli nam utrzymać pion i w razie niebezpieczeństwa sprowadzić nas na ziemie. (niekoniecznie bezpiecznie). Zawsze warto najpierw wylądować na przednim kole a później przelecieć przez kiere, niż przy wysokiej prędkości walnąć placka na plecy. Hamulec to taki fajny kolo, który pozwoli nam delikatnie zwolnić sprzęt, bez popuszczania obrotów. Najlepiej polecam jechać z delikatnie wciśniętym żeby łapał od najmniejszego muśnięcia. Tylny hebel jest w stanie wyprowadzić nas nawet z najgorszego bagna, także warto się z nim bliżej zaprzyjaźnić. Gdy moto dochodzi do pionu musimy na przemian hamować i dodawać gazu. Próbując wbić się idealnie w balans. Jeśli się to uda będziemy mogli tak jechać i jechać...  bez końca.
Od razu powiem że jazda szybsza jest dużo łatwiejsza i chyba bardziej efektowna (przynajmniej dla tych mniej znających się). Ale kto umie jeździć wolno, pojedzie też szybko – niekoniecznie na odwrót.

Gdy wyczujemy już maszynę, opanujemy hebel i pełen pion, można wziąć się za zmianę biegów. Podobnie jak w jedzie po płaskiej powierzchni, jedziemy i zmieniamy biegi. Dzięki temu będziemy mogli dokręcić moto do maxymalnej prędkości. Filozofii tutaj nie ma. Trzeba tylko uważać żeby nie zmieniać biegu zbyt późno, moto opadnie ani zbyt wcześnie, bo szarpnięcie obali nas na plecy.

Może tak dla przypomnienia w skrócie...
1. Dobre ciuchy i kask.
2. Wyczuć moto.
3. OPANOWAĆ HAMULEC.
4. Wyczuć pion
5. Opanować zmianę biegów.

To wyznaczniki, którymi sam się kierowałem, a które wcześniej  przekazali mi znajomi. Jedna osoba powie że ze sprzęgła się nie staje, że trzeba z 4. Pamiętajmy, że każdy jeździ inaczej, jeden z heblem drugi bez. Wszystkie uwagi należy traktować indywidualnie. Traktujcie je, jako wskazówki, a nie kompletną instrukcję obsługi. To tylko informacje, które mogą się przydać. Ja, mimo chęci i wielu treningów, jeszcze nie ogarnąłem tej sztuki do perfekcji. Zauważyłem jednak postępy i z każdym metrem spędzonym na jednym kole widzę, że jeżdżę coraz lepiej.

 

Na koniec...

Nie muszę nadmieniać, że jazda po mieście nie jest dobrym rozwiązaniem. Wielu tak robi, ale mają już doświadczenie. W mieście włącza się nam szalej i jest widownia zwłaszcza teraz, gdy sezon w pełni. Każdy, kto ma wypieszczoną R szósteczkę chciałby ZAIMPONIĆ pięknym dziewczynom udającym się w miniówkach do klubu. Moja rada jest, by zaczekać z tym do pełnej wprawy. Ogarnąć w pełni jazdę a następnie codziennie utrwalać to wszystko tak, aby weszło nam w krew. Żebyśmy jazdę na kole traktowali jak poranne wyprowadzanie psa czy wiosenne koszenie trawy. Zwykła czynność, której nie trzeba poświęcić więcej czujności. Na końcu chciałbym jeszcze dodać że warto zwrócić uwagę na sprawność fizyczną. Jeśli będziemy bardziej wygimnastykowani, rozciągnięci i mieli lepszą kondycję ewentualne kontuzje nie będą tak bolesne, a powrót do zdrowia będzie o wiele szybszy. I jeszcze jedno, uważajcie na sprzęty, najlepiej je dobrze zabezpieczyć.

Dla dodania jest jeszcze jedna opcja nauki jazdy na gumie. Opcja dla tych bardziej odważnych i odpornych na kontuzje. Nazwał bym ją NA WARIATA.
Jest szybsza w tłumaczeniu. Tzn: Ubiór dowolny. Moto dowolne. Zaś technika wygląda następująco. Odkręcamy na maxa wstajemy na gumę i po prostu próbujemy się utrzymać z kołem nad ziemią wszelkimi dostępnymi sposobami. :)

Może niektórych przestraszyłem, mówiąc o kontuzjach. Jak wiadomo nie jest to normalna jazda i trzeba liczyć się z ewentualną kontuzją czy naprawą motocykla. Sam miałem kilka wywrotek jednak najgorsza kontuzja była spowodowana nie tyle samym upadkiem, co moją głupotą. Spadając do tyłu złapałem się za zadupek motocykla i wywróciłem go na bok tak, aby nie uderzył w słup. Uderzenie z przesunięciem było dawką śmiertelną dla mojego ACLa  (taka lekarska fachowa nazwa). Zerwane więzadło krzyżowe przednie w kolanie = ok 2 miesiące wyjęte z życiorysu. I tutaj rodzi się bardzo ważne zdanie którego nie ująłem. NIGDY NIE RATUJ MOTOCYKLA! Zdrowie jest najważniejsze a w większości kontuzje zdarzają się gdy, chcemy uratować sprzęt. Uwierzcie mi, że  lepiej wydać 500 - 1000 zł na lagi , koło czy inne podzespoły niż leżeć w szpitalu i czekać na operacje.:D i Ty miłym akcentem pragnął bym zakończyć swoje wskazówki.

A zatem ubierajcie się, szukajcie miejscówek i OGIEŃ.

POZDRO i powodzenia


 

Komentarze  

 
#7 kazik 2011-06-13 12:18
jaki Chociwel :P
te pierwsze na polu pod LUBICZEM
te na asfalcie to na pasie w stronę chciwel :P
Cytować
 
 
#6 f 2011-06-09 16:46
Chociwel, Chociwel, ale nie mówicie głośno, bo inni przyjadą :D
Cytować
 
 
#5 Gabriel 2011-06-08 13:31
ha to na pewno Chociwel :P
Cytować
 
 
#4 pawłas 2011-05-24 16:40
Świetny artykuł! W końcu ktoś przedstawił sprawę faktycznie jak się ma a nie z punktu widzenia stunterskiego! Gratulacje, oby tak dalej
Cytować
 
 
#3 leon 2011-05-23 15:40
Czyżby Chociwel?:)
Cytować
 
 
#2 WiochMen 2011-05-20 11:54
Cytuję f:
i nie próbujcie tego w domu :)

No a kto będzie jeździł na moto w domu :P
Co innego na mej wsi.
Oby kury pod WSKe nie wpadały ;)
Cytować
 
 
#1 f 2011-05-20 06:26
i nie próbujcie tego w domu :)
Cytować
 

Kalendarz

<<  Maja 2012  >>
 P  W  Ś  C  P  S  N 
   1  2  3  4  5  6
  7  8  910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Polecamy